• Wpisów: 183
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 19:01
  • Licznik odwiedzin: 17 093 / 407 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
dextella
 
... zaprezentować Wam twórczość pewnej młodej damy. Mało kto potrafi oddać Heydricha w taki sposób w jaki robi to ona. Albo panienki rysują go jako wibrator obrośnięty mięsem i otoczony kawalkadą prostytutek, albo Himmlerem (sic!). Panuje istna moda na robienie z nazistów obiektów pożądania czysto seksualnego. Wśród tych wszystkich okropności, które wykręcają żołądek i powodują u mnie odruch wymiotny ktoś postanowił, podobnie jak ja robić coś zupełnie innego. I tą sympatyczną osóbką jest zombie-cat-shizui.deviantart.com/ Jej prace i dojrzałość (trudno uwierzyć, że autorka ma 14 lat) urzekły mnie od pierwszego wejrzenia. Patrząc na sposób w jaki kreśli ona Heydricha czuje się to niewysłowione "coś", które jasno mówi: to ma dusze.
Nie będę się dłużej rozwodzić, popatrzcie sami:
  • awatar Nemedy: Styl bardzo podobny do Twojego:) Podobają mi się^^ Szczególnie 1 i 3.
  • awatar Dextella: @Nemedy: są prześwietne :D gdzie tam do mojego, moje to takie jarmarczne popierdółki są xD
  • awatar Caramello: Twoje lepsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

dextella
 
Tytuł wzięty od mojej ostatniej obsesji jaką są różne ciekawostki związane z żeńskimi istotkami nadnaturalnymi, które występują w okolicach i troszkę dalej. Ogólnie w mojej sztuce zapanowały słowiańskie inspiracje nieraz przetkane odrobiną chrześcijańskiego średniowiecza(panie, których szaty zakłada Reinhard w istocie były boginiami, a święte o tych imionach po prostu są legendami, nie postaciami historycznymi). Wszystko oczywiście sprowadza się do bogiń, melancholijnych, czasem potępionych, ale zawsze pracujących nad sobą. Uważam, że mojej Muzie te klimaty pasują dosyć dobrze i mam nadzieję, że przyjmuje on/a moje tłumaczenia i nie ma do nich większych zastrzeżeń.
  • awatar Margrita: dobre porównania, dla osoby, która nie przeczytała notki dołączonej do obrazków mogłoby byc to niezrozumiałe. można się spodziewac dalszego ciągu tych słowiańsko-mistycznych-średniowiecznych inspiracji?:>
  • awatar Dextella: @Margrita: no jasne, dopiero zaczęłam te klimaty a jak widać Reinhard się w nich dobrze czuje.
  • awatar LaFeeVerte: hehe właśnie dorwałam rozpadające się wydanie baśni z ilustracjami pana Sz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

dextella
 
Zgodnie z obietnicą dzisiaj wiadomości na temat lasu znajdującego się przed Gołuchowem, przecina go droga prowadząca z Kalisza.
W lesie tym znajdują się mogiły około 12 000 ludzi, którzy zostali zabici przez nazistów, przed egzekucją część z nich sama kopała sobie groby, inni byli zagazowywani w ciężarówkach. Droga o dziwo jest dobrze oznakowana i można tam trafić bez większych problemów. Niestety nie mam zdjęć z tego miejsca. Miejsce, jak nietrudno się domyślać jest bardzo posępne, mimo pobliskiego ośrodka wypoczynkowego i zalewu, przy którym kręci się mnóstwo osób.
W lesie znajduje się głaz narzutowy zwany kamieniem św. Jadwigi (bądź św. Kingi, wersje są dwie), chociaż zapewne legendy o nim są starsze niż chrześcijaństwo na ziemiach polskich. Głaz jest naprawdę ogromny, udało mi się wyczytać, że ma 22 metry w obwodzie.
Legendy mówią, że diabeł go upuścił będąc w drodze do Kalisza, inne, że pod kamieniem jest skarb, jeszcze inne, że leżą tam śpiący rycerze, którym za sprawą św. Jadwigi zamieniono śmierć na sen.
 

dextella
 
Wczoraj cały dzień spędziłam na wycieczce w Gołuchowie i wróciłam zmęczona jak pies, jednak mimo okropnego upału było warto po raz trzeci odwiedzić to miejsce.

Gołuchów leży na północ od Kalisza, jest to spora wieś, w której znajduje się zamek z kompleksem parkowym. Z początku zamek był dworem obronnym Leszczyńskich, potem często zmieniał właścicieli i popadał w ruinę, w końcu zajęła się nim Izabella Działyńska, która odkupiła go od swojego męża i zleciła przebudowę i gruntowny remont (malowała nawet część stropu w jednym z pomieszczeń). Izabella pochodziła z Czartoryskich i Sapiehów, do biednych nie należała. Kolekcjonowała dzieła sztuki, które potem spoczęły w gołuchowskim zamku, zbierała antyczne wazy, kominki, gotyckie figury. Po śmierci w 1899 roku spoczęła w mauzoleum znajdującym się w parku otaczającym zamek.
Do lat wojennych muzeum w Gołuchowie cieszyło się sporym zainteresowaniem historyków starożytności, którzy podziwiali zbiory zgromadzone przez Izabellę. Niestety po wrześniu 1939 roku naziści rozkradli kolekcję i spora część rzeczy zaginęła, bądź nigdy nie wróciła do polski, spłonęły również gobeliny, a w piwnicy urządzono magazyn odzieży wojskowej.
Część rzeczy udało się jednak odzyskać.
Najciekawszym eksponatem wg mnie była polichromowana figura świętej Urszuli. Wykonana została w Utrechcie na początku XVI wieku. Obfociłam ją jak tylko mogłam, chociaż było ciężko, bo znajdowała się w ciemnej baszcie i była odgrodzona.  

W następnym odcinku, co słychać w gołuchowskim lesie, czyli głaz narzutowy i masowe groby.
  • awatar ArtUnique: Bardzo ciekawe miejsce. Będę musiała się kiedyś tam wybrać :) PS. Śliczna sukienka!
  • awatar urshula: fajne klimaty!a św.Urszula w rzeczy samej bardzo mi się podoba! ps.kieckę masz zabójczą!
  • awatar Dextella: @ArtUnique: Dziękuję, wizytę bardzo bardzo polecam
Pokaż wszystkie (6) ›
 

dextella
 
W sumie nie umiem pisać relacji i nie będzie to stricte relacja z koncertu, ale trochę tu nabaźgram :)

Dnia wczorajszego umówiłam się ze znajomymi na absynt party. Okazało się być upierdliwie ciepło, tak więc absynt nagrzał się w czasie długiego spaceru na pobliskie bagienka. Na miejscu zastały nas świeżo wyrosłe pokrzywki. Nie było gdzie usiąść i ekipa cupnęła na żulowskim murku otoczonym śmieciami, ponieważ, cytując "Usiądźmy przy śmieciach, tam będzie dobrze", nie było, absynt był ciepły, woda do niego wyparowała, a ja zapomniałam wziąć cukru. Chwilę potem poszliśmy po koleżankę z Kwidzyna na dworzec. Zjadłyśmy pizzę, wróciłyśmy do mnie do domu i schłodziłyśmy absynt, tak, że stał się z powrotem zdatny do spożycia. Ja już spauzowałam ze szmaragdowym trunkiem i przerzuciłam się na piwo. Potem były dziwne fazy, w wykonaniu Białej Damy, która zazwyczaj ubiera się na czarno, nieważne. W końcu grupa rozdzieliła się i ja z kwidzynianką poszłam na koncert Closterkellera w zgierskiej Agrafce.
Koncert się udał, zresztą nigdy nie wyszłam niezadowolona z ich koncertu, a tak się składa, że od 2008 ominęłam tylko jeden w Łodzi (o dziwo nie jestem jakimś super-fanatykiem Closterkellera, są kawałki, które naprawdę lubię, ale są też takie, których cheesy tekst potrafi zniechęcić do słuchania). Sufit Agrafki dygał sobie radośnie i chyba to naprawdę cud, że nie zwalił się nam na głowy, bo było głośno, naprawdę głośno. Set był przyjemny, parę utworów z nowej płyty, dwie piosenki Anja zaśpiewała po angielsku ("W moim kraju" i "Matkę"), o ile moja towarzyszka uznała to za świętokradztwo, to mi jakoś nie przeszkadzała inna wersja językowa, tym bardziej, że nie słyszałam słowiańskiego akcentu, tak charakterystycznego dla groma polskich wykonawców próbujących swoich sił w angielskim.
Po koncercie udało nam się złapać Anję i z nią trochę porozmawiać (dla mnie to zawsze najmilsza część Closterkellerowych koncertów :D), moja sukienka z DoL w owieczki została przez nią wychwalona (ale mam artefakt :D) i udało się nam wysępić autografy na bilecie.
Droga powrotna upłynęła mi na śpiewaniu piosenek Cechomora :D
  • awatar LDG: A podobno skutecznie zniechęciłam cię do absyntu, właśnie przestałam wierzyć w moje moce.
  • awatar gość: Szmaragdowe piwko tez jest w sprzedaży ;)
  • awatar gość: kiedyś dawałaś link do czechosłowackiej/czeskiej kreskówki o hitlerze, pamiętasz? :) czy masz go może jeszcze? jeśli tak, to bardzo zależy mi na nim i byłabym baaaaaaaardzo wdzięczna, gdybyś go podała. pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

dextella
 
Miałam już pisać o tym w niedzielę, zaraz jak się dowiedziałam, ale nie miałam pojęcia jak to ugryźć, bo przez głowę przelała się fala emocji, nad którą nie dało się panować.

Tak, wstęp brzmi odrobinę dramatycznie, wiem, ale nie ma się o co bać, bo emocje były bardzo pozytywne a rzecz tyczy się książki.
Otóż w maju, wydawnictwo Toužimský a Moravec ukaże się książka Liny Heydrich (żony Reinharda jakby ktoś nie wiedział), która do tej pory miała jedno jedyne wydanie po niemiecku w roku 1976 bodajże i obecnie jej kupno graniczy z cudem, bo jeśli nawet pojawi się na horyzoncie, to cena dochodzi do 400 euro (sic!).
Na szczęście Czesi wraz z rodziną Heydrichów wzięli się do roboty i tak za niecały miesiąc na półkach czeskich księgarni wyląduje "Můj život s Reinhardem"
o tyle szczęśliwie się składa, że oprócz standardowej treści wspomnień Liny (które w dosyć dużym stopniu są mi znane) dołączone zostanie około 100 niepublikowanych rodzinnych fotografii, a książkę otworzy przedmowa Heidera Heydricha (syna Reinharda).

I tak, cieszę się, że będę ją mieć i, że taka inicjatywa w ogóle od strony czeskiej wyszła. Co prawda słowom Liny nie zawsze należy wierzyć, bowiem próbowała wyczyścić się z zarzutów i jednocześnie wyczyścić zarzutów męża, żeby tylko otrzymywać po nim rentę (sic! wdowa po Stauffenbergu nie dostała nic, co najmniej przerażające), chodzi mi tu głównie o treści związane z pracą Reinharda, Lina twierdziła, że nic nie wiedziała, jednak sama nieraz wydawała się, o tym, że jednak miała pojęcie co mąż robił. Tak więc sprawy "profesjonalne" (chociaż trudno nazwać morderstwo milionów ludzi z zimną krwią profesją) zostawmy na bok, za to jeśli chodzi o opisy stosunków rodzinnych, wychowywania dzieci itp. można jej wierzyć, ale sądzę, że wszystko to, co tu opisałam zostanie ujęte we wstępie, tak jak to miało miejsce w niemieckiej edycji tej książki. Zresztą do tej pory większość historyków pisze: oo nie będę brał pod uwagi wspomnień Liny Heydrich, a potem człowiek patrzy w bibliografię i: Lina Heydrich w ilościach przemysłowych, ale to zupełnie inny temat i kiedyś zapewne też się go podejmę i opiszę szerzej, nie tylko na przykładzie książek o Heydrichu, chociaż na nich widać to nadto jaskrawo.

Btw. okładka jest świetna i liczę, że te 100 zdjęć rodzinnych będzie na tym poziomie (składam zamówienie o dużo zdjęć z dziećmi). Byle do maja.
  • awatar Cookies: Szkoda że po czesku :D Będę się musiała zadowolić recenzją jeśli się tu pojawi :D
  • awatar Dextella: @Cookies: pojawi się pewnie :D chociaż z dobroci serca nie postnę tu skanów zdjęć, bo wiem że napalone fangirle heydricha by to potem wszedzie porozwieszały a rodzinie byłoby pewnie przykro, że zgraja debilek fapie sobie do tych zdjęć. Bo już wiem co się dzieje z tymi co wczesniej byly publikowane.
  • awatar MsBeetlejuice: jej, dla mnie przeczytanie notki po angielsku jest męczące a co dopiero książka :D Boro, Ukashii proponował meet w Łodzi w ten weekend, nie wiem, czy się dobędzie i którego dnia dokładnie, ale gdybyś dała radę to fajnie by było (mam nadzieję, ze pojadę, ale boję się, że się zgubię albo nie zdążę na powrotny bus XD)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

dextella
 
Pierwszy prezent urodzinowy w tym roku do mnie przybył. Bardzo niespodziewanie zresztą. Darczyńcą okazał się kolega z Korei Południowej ;) Dostałam całą paczkę przesłodkich rzeczy, pluszową owieczkę, naklejki z puchatymi koziołkami, pieski do trzymania słuchawek na wodzy, małe karteczki w kształcie Japonek w kimonach, stado świecących kartek i koreańską monetę. :D Aż chce mi się piszczeć "kawaii" z radości. Tylu uroczych rzeczy na tak małej powierzchni nie widziałam już dawno a i bardzo miło otrzymać tak orientalny prezent.

Gratis ja z wypadu do Ozorkowa w weekend
  • awatar MsBeetlejuice: ła, Boro w tej fajnej sukience :D a prezenty mniamuśne ♥ to kiedy urodziny świętujesz? :D
  • awatar Dextella: @MsBeetlejuice: w srode mam urodziny a kiedy swietowanie pojecia nie mam
  • awatar urshula: :) śłiczne prezenty,to miło,że ktoś gdzieś pamięta :) Nie wiem kiedy masz urodziny - ale już zawczasu -WSZYSTKIEGO NAJ NAJ!! :D Sukienka bardzo fajna!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

dextella
 
Jednak porwałam się na remake "Duality". Z pierwszych stron nie jestem zadowolona, ale czwarta na moje oko jest całkiem przyjemna. Jednak w sepii wszystko wygląda lepiej.

Reszta na hello-heydi.deviantart.com/gallery/36706524 ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

dextella
 
Od dłuższego czasu chodzi za mną widmo remake'u. Otóż bardzo, ale to bardzo chciałabym jeszcze raz narysować krótki komiksik, który popełniłam dwa lata temu z hakiem i wciąż się zastanawiam, czy to dobry pomysł, czy poczekać jeszcze trochę.

oryginał:
hello-heydi.deviantart.com/gallery/24428949
Podgląd remake'u:
hello-heydi.deviantart.com/(…)Duality-ver-2-0-previ…

(Trwa ładowanie załączników…)

  • awatar Cookies: Myślę że Remake to był dobry pomysł :D Czekam na więcej.
  • awatar Margrita: koniecznie remake, estetycznie remake już mi się podoba:)
  • awatar Dextella: @Margrita: dzieki :) zobaczymy jak z reszta
Pokaż wszystkie (7) ›
 

dextella
 
Mój absolutny must have.
Wychodzi w sierpniu.
No i tyle.
Tak, tak fangerluję i tak, tak wkurzały mnie kalibracje.
  • awatar Mysz: Czy postać wskazana ma jakieś zastosowanie praktyczne? Pomijając że jest nieco elastyczna?
  • awatar Dextella: @Mysz: rozumiem, że nie grałeś w Mass Effect, żadną z części i wybaczam ci ignorancję w tym temacie :D
  • awatar persephone-xoz: o_______________o GARRUS.. gdzie to cudo dostane?!
Pokaż wszystkie (19) ›